poniedziałek, 1 kwietnia 2013

MAGIA cz. 1

   Obudziłam się,spoko.Tylko czemu w swoim pokoju ? Bo jak zgaduję to mój pokój.Co wydarzyło się wczoraj wieczorem ? Jeszcze raz ... Dowiedziałam się,że jestem czarodziejką,szefową jakiś dziewczyn i będę się bić.No i chyba zemdlałam ... Tak na pewno zemdlałam,ale jak znalazłam się tu ? A tak przy okazji,mam bardzo fajny pokój.Niebieski *.* Mój ulubiony kolor.Ludzie mówią,że niebieski jest dla chłopaka,tu się mylą.Ale wracając do tematu czemu jestem w swoim łóżku ? Tata by mnie tu nie przyniósł,mówi że jestem za duża.Po za tym by nie nie uniósł,a ważę 60 kg.Więc jak ? Zeszłam z łózka,włożyłam swoje różowe kapciuchy oraz szlafrok (ciekawe jak się tu znalazły O.o) i poszłam na dół do reszty rodzinki.Salon,salka kinowa,taras,ogród ... Nie było ich tam,usłyszałam rozmowy z jadalni.A więc tam są.Skierowałam się więc do naszej jadalni.Wyczaiłam,że dyskusja trwa pomiędzy moimi rodzinami,a Justinem.Dokładnie to pomięty tatą i chłopakiem.Mama czasem coś powiedziała.Tak na marginesie to ten Justin jest całkiem ładny,ale mnie wczoraj wkurzył.Ros nie ma bata,odpuść go sobie-pomyślałam,ale zaraz trafiła do mnie myśl-Jeszcze nawet nie zaczęłam.Więc ... Ros do boju.Oj głupia ja,dobra koniec myślenia.Weszłam do pomieszczenia,w którym wszyscy się znajdowali i grzecznie się przywitałam.Usiadłam na krześle obok taty,a na przeciwko młodzieńca.Tata czytał gazetę i od czasu do czasu spoglądał na mamę,która krzątała się po całym domu.A Justin ? Ten to się ciągle patrzył tymi swoimi zielonymi oczami,które trochę mnie zaczarowały.Jakby zjadał mnie wzrokiem.Nie fajnie ...
Ros.-Że się tak zapytam jak można.Jak się znalazłam u siebie w pokoju i dlaczego moje rzeczy są rozpakowane ?
Dad.-Justin cię zaniósł,bo nie chciał cię budzić.Rzeczy rozłożyła mama z pomocą Justina.-ręką wskazał na chłopaka,który spoglądał w stół-To wy pogadajcie,a ja pomogę mamie-wstał i odszedł od stołu.Poszedł (tak mi się wydaje) do swojej i mamy sypialni.A ja zostałam sam na sam z chłopakiem,który po pierwsze ma mnie uczyć magii i tym podobnym,a po drugie podoba mi się.Super Ros ... Ta cisza mnie dobijała,musiałam ją jakoś zakończyć ...
Ros.-A więc ... jeśli chodzi o magię to ...
Justin-Ja cię będę uczył.-dalej patrzył na stół-Nie chcę,aby no wiesz,śmiali się itp.Bo w wieku 16 lat już powinnaś umieć czarować,a na dodatek jesteś liderką to już w ogóle.
Ros.-Rozumiem,czyli mam dużo do nauki ? Bo wiesz,ja nic nie umiem,bo dopiero wczoraj ...
Justin.-Wiem wszystko.No masz trochę nauki,ale jakoś damy radę.Razem-wtedy podniósł wzrok i popatrzał się na mnie.Jego oczy ją przepiękne,hipnotyzujące- I chciałby cię przeprosić za wczoraj.Poniosło mnie.Wiesz,byłem zdenerwowany,a nie przewidziałem,że tak zareagujesz.Naprawdę cię przepraszam.
Ros.-Nic nie szkodzi.No wiesz nie codziennie dowiaduje się o tym,że jestem czarodziejką-uśmiechnęłam się,a on odwzajemnił mój uśmiech.Ma przepiękny uśmiech,Ros uważaj dziewczyno-No to jak to wszystko będzie wyglądało ?
Justin.-Dziś to będziemy tylko o niej gadać,wiesz poopowiadamy  o sobie,bo dużo czasu będziemy ze sobą spędzać.Przez miesiąc nie będziemy chodzić do szkoły,przez ten czas będę cię uczył magii.W między czasie poznasz resztę,z którą będziemy walczyć,razem.Jakoś to będzie.A więc opowiedz mi coś o sobie.
Ros.-No więc jestem Rosaline,mam 16 lat,jestem pyskata i chamska.Od dziecka kochałam koty,jestem czarodziejką,która nic nie umie.Musze zapomnieć 16 lat życia,aby żyć na nowo.No to chyba tyle ...
Justin.-Trochę mało,ale z czasem dowiem się więcej.Teraz ja,więc jestem Justin i też mam 16 lat.Moim hobby jest football (myślę tu nie o piłce nożnej,tylko no wiecie.Tak jak w tych amerykańskich filmach XD), jestem kapitanem drużyny szkolnej właśnie w footballu.Mam 2 przyjaciół,których poznasz z czasem.Grają razem ze mną.Jestem czarodziejem no i reszty dowiesz się z czasem.Czy ty wiesz coś o magii ?
Ros.-Nie,kompletnie nic.Ja nie wiem jakim cudem jestem czarodziejką.Nigdy nie zauważyłam niczego dziwnego.No może parę zdarzeń,ale to da się wytłumaczyć.
Justin.-Kochana zaraz ci powiedz jakim cudem jesteś kim jesteś,a ty mi opowiesz jakieś dziwne zdarzenie.Ok ?-zgodziłam się.Może tego po mnie nie było widać,ale jarałam się tym kochana.I to cholernie.-A więc ja zacznę.Różne osoby w różny sposób zostają czarodziejami lub czarodziejkami.Ja na przykład zostałem czarodziejem dziedzicznie oraz dzięki temu,że jestem wybrańcem.Tak samo jest z tobą.Dziedzicznie,ponieważ twoi dziadkowie,mamy i taty rodzice,byli czarodziejami.A wybrańcem,bo zostałaś wybrana.Tego tłumaczyć nie muszę.
Ros.-Ale czemu my ? Czemu my jesteśmy wybrańcami ?
Justin.-Bo obydwoje mamy czystą krew.To znaczy,nasi dziadkowie z obu stron byli magiczni.Po za tym nasi dziadkowie zarządzali czym takim jak RC,czyli rada czarodziei.Oni też byli wybrani,w naszym wieku też stoczyli bitwę,którą wygrali.Potem się w sobie zakochali.Byli też najlepszym przyjaciółmi.Myślę,że z nami będzie podobnie.
Ros.-Że będziemy przyjaciółmi ? -zapytałam o to,ale w głębi duszy marzyłam o czymś innym.
Justin.-Może przyjaźń,a może zarządzają od nas ślubu.Żeby nasze dzieci też miały czystą krew.Bo wiesz obi rodzice czystej krwi,to byłoby dziedziczne.Mało na świecie młodzieży czystej kwi,my tyle co wiem jesteśmy jedyni.Przynajmniej tak jest wiadomo,a jak jest naprawdę ...
Ros.-To nikt nie wie.Dobra ty opowiedziałeś dlaczego ja jestem magiczna to teraz muszę się odwdzięczyć.Tylko nie wiem,którą historię ci opowiedzieć.
Justin.-Czyli nie było to raz ? Haha,no opowiadaj.
Ros.-No dobrze.To może to: kiedyś miałam chemię i akurat mieliśmy różne doświadczenia.Wiesz,były dwa stoliki i wybieraliśmy dwie osoby,a one tam mówiły i mieszał itp.No i ja zostałam z taką Elizabeth-zostałyśmy wybrane,nie lubiłam jej taka lalunia.Ona do jednego stolika,a ja do drugiego.Stanęłyśmy bokiem do stolików,a przodem do klasy.Miałyśmy za zadanie odgadnąć jakieś sole itp.Nie wiem,jej koleżaneczki jej podpowiadały no i ona zgarnęła te 2 punkty.Wiesz ja ze złości złożyłam prawą rękę w pięść (to była ręka prawa,czyli  ta dalej od mojego stolika,wiecie o co chodzi XD) I gdy już miałam pięść to nagle z jej stolika laseczka lecieć para i o ile dobrze pamiętam jakiś toksyczny roztwór wybuchł.Najdziwniejsze było to,że pani trzymała probówkę,nie leżała ona na stole.Wtedy nie wiedziałam,ale teraz wiem,że to była moja sprawa.
Justin.-No nieźle,ja miałem podobną sytuację.Tylko,że na lekcji polskiego.Pani zabrała moją cole z tekstem "To nie zdrowe ! Co wy pijecie w tych czasach? ''-próbował mówić jak starsza baba-Położyła ją na biurku i 
usiadła,a ja wiesz wtedy nie wiedziałem i gdy powiedziałem pod nosem ''głupia dzida'' i ta cola wybuchła jej prosto w twarz.-gadaliśmy tak do 23.00,aż chłopak musiał iść już do siebie.Nie mieszka daleko,bo 3 domy ode mnie.Pożegnał się ze mną przytulasem i wyszedł.A ja cala w skowronkach poszłam coś zjeść.Potem wzięłam szybki,ale orzeźwiający przyrznic.Ubrałam się w swoją zółtą piżamę z misiem i wskoczyłam pod kołdrę.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam ...  
_____________________________________________________________________________

No witam :D
Jak widzicie jestem z 1 częścią Magii .Jakie wrażenia ? Podoba czy nie ?
Ja stwierdzam , że nie jest aż tak źle.Dziś chciałam wrzucić więcej,ale było jak było i nie wrzucę :( Postaram się jutro. PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ JAK CZYTASZ .
Mam nadzieje,że teraz będę miała większą wenę.
POZDRAWIAM WSZYSTKICH ;3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz