niedziela, 10 marca 2013

5 - " MAAAAAAAAAAAAAAAAX ! "




     Wstałam o 10 , wczorajszy dzień od razu mi się przypomniał . Moja pierwsza myśl dziś : No to co dziś tak jak wczoraj ? . Nie było aż tak źle , o początku dnia zapomniałam . Sesja z chłopakami i dziewczynami była super , dawno się tak nie bawiłam . Przyjazd Tay . . . No , a więc , jeśli chodzi o to . . . To nie było źle , tam na dole normalnie rozmawiałyśmy , śmiałyśmy się . Nie wiem czemu ona była taka przy nich . Zazdrosna ? Może , tylko dlaczego ? A więc z takimi myślami wstałam . Było strasznie cicho w domu . Dziwne , o tej godzinie zawsze coś się dzialo . Znajome mamy już u nas byly , albo tato z pracownikami przychodzili na śniadanie . Zawsze coś , nasz dom nigdy nie byl pusty . Nawet  kiedy . . . A zresztą , pewnie są na dworzu . Popatrzalam na ekran telefonu , dwie wiadomości . Jedna od Amber , a druga od Siomona .
SMS od : Amber <3
" No witam kochana ! :3 I jak tam ? Po przybyciu Tay , żyjesz ? No ja mam nadzieje , że tak. Już niedługo  wracam .
Dbaj o siebie i odezwij się jak będziesz mogla . Kocham i tęskni ; ****** PS. Mam niespodziankę jak przyjadę :D " 

SMS od : Simon ;>
" Witam kuzyneczkę :D Jeszcze śpisz śpiochu ? Pewnie tak , mam do ciebie sprawę . Musimy pogadać . Kiedy masz czas ?
Dziś pewnie już nie masz czasu , ale jak będziesz miała chwile do się do mnie odezwij . Stęskniłem się za kuzyneczka :* Pozdrowienia  XD "

No tak , Am musiała się zapytaj o przybycie Taylor i jak było . A Simon mówi , ze chcę pogadać . Ciekawe o czym ?  Pewnie się stęsknił i tyle . Dawno się nie widzieliśmy , bo on nie chodził tu do szkoły . A no właśnie , ciekawe czy mnie przyjęli . Już powinna przyjść informacja , czy zostałam przyjęta . A może nie ? No nie wiem , nie chcę się teraz tym przejmować . Są wakacje . Jak mnie nie przyjmą to najwyżej coś wymyśle . Amber odpisałam , że nie było aż tak źle i opowiem jej wszystko jak się zdzwonimy . A Simonowi napisałam , że nie wiem co dziś będę robić i zobaczymy , napisze do niego . No dobra , ta cicha mnie przeraża . Stwierdziłam , że coś jest nie tak i zeszłam na dól . W kuchni nikogo nie było , salon nic , tak samo jadalnia . To było dziwne , nigdzie nikogo nie ma . Podeszłam do tarasu , który prowadził na ogród .Stanęłam przy drzwiach , firanki mojej mamy mi trochę zasłaniały , ale wydawało mi się , że widzę jakąś postać . To był ktoś , mężczyzna , starszy ode mnie . Stal tyłem do mnie , z daleka wyglądał jak Max , ale przecież . . . Nie Victoria , wyobraźnia płata ci figle , to nie może być Max . Nagle do niego podeszła moja mama , słyszałam tylko kawałki rozmowy . Jakieś szmery , chichoty . Kto to jest ?

Camila ( mama Victorii ) - Nie wierze . . . Jak cię Vici zobaczy , nie uwierzy . . .
Ktoś - Wiem . . . Tez się ciesze , że ją zobaczę i was . . . Ale ona . . .
Camila - Nie wiem . . . Może cie nie pamięta . . . Wiesz . . .
Ktoś - No chyba nie jest z nią , aż tak źle . . . A ona . . .
Victoria - Co ona ? Co ona ? Kim on jest ? Mamo mogłabyś coś powiedzieć - mama patrzyła się na mnie z bananem na twarzy , ktoś dalej stal do mnie tyłem . Kto to jest ? Mama widać było , że chcę coś powiedzieć , ale nie wie co i jak . Dlaczego ? - No , ja czekam .
Camila - Córciu to . . .
Ktoś - Jak widać nie jestem tu mile widziany , to może już pójdę - i wtedy się odwrócił , a ja nie mogłam uwierzyć .
Victoria - MAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAX ! MÓJ BOŻE , TO TY ! NIE WIERZE ! O JEZU ! - rzuciłam się mu na szyje , nie wierze Max w domu . On jest tu z nami , w domu ze mną i rodzicami . Nie mogę uwierzyć - Ale jak ty ? Tu ? Ale przecież ? Yyy .
Max - Też się ciesze , że cie widzę . Czemu jestem w domu ?
Victoria - No właśnie , czemu ? Przecież mieli cie nie wypuścić .
Max - Ale stało , jak się stało i już koniec z tym .
Camila - To ja przygotuję herbatę . - i wyszła , a ja myślałam o co mu chodzi .
Victoria - Ale jak koniec ?
Max - No koniec , już nigdzie nie wyjeżdżam . Zostaje tutaj , w domu - gdy powiedział te słowa pękłam . Łzy leciały mi strumieniami , to były łzy szczęścia . - A przy okazji , chcę abyś kogoś poznała , ale to potem . Teraz cieszmy się tym , że to już koniec . Na zawsze .   - znowu się na niego rzuciłam . Nie mogłam złapać tchu , on już zostaje z nami . Ale zaraz , zaraz . . .
Victoria - Kogo poznać ? To musi być ważne , jeśli mi mówisz o tym , po tym jak nie widziałeś się ze mną . Hym ? 2 lata . - tak nie widziałam go dwa lata , ale zaraz . Kto to Max ? No tak . Max , to jest mój brat . Nie widziałam go dwa lata , czemu ? Bo gdy skończył szkolę w wieku 17 lat , wyjechał do Afganistanu . Gdy miał 18 dostał misje i nie widziała się z nim od tamtego czasu . Teraz ma 20 lat i mówi mi , że się to już skończyło . Nie wierze , on znowu z nami . Pamiętam jak mama była zrozpaczona , płakała całymi dniami i nocami . Tata udawał twardego , ale było widać , że się tym bardzo przejmuję . Każdego  dnia mogli zadzwonić i powiedzieć , że go już nie ma . Dawno się nie odzywał do nas i myślę , że rodzice myśleli , że on . . . Ale to przeszłość , on tu jest cały i zdrowy . - No gadaj .
Max - Bo wiesz , w Afganistanie poznałem kogoś . Ją . . .
Victoria - Ją ? Kogo ? Kochanej siostry nie oszukasz , prawda . . .
Max - Ma na imię Alex , znam ją od kiedy bylem tam . Wiesz , jesteśmy jakby razem .- " Nie wierze , on sobie tam dziewczynę znalazł ? :O " - I wiesz ona jest naprawdę super dziewczyną , jesteśmy ze sobą już 3 lata , od początku . No i chciałbym , abyś ją poznała , ale ona nie mieszka tutaj . Ale to nie problem . No wieś coś powiedź .
Victoria -  AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA  Max się zabujał , Maz się zakochał . AWWWWWW  , to takie romantyczne .  - wybuchłam . Mój kochany braciszek się zakochał , tak . Chcę , aby był szczęśliwy . - A gdzie mieszka ?
Max - Jest angielka , ale wyjechała z rodzicami do Hiszpanii , do Barcelony . Tam mieszka , tu ma rodzinę . - " No , no . Brat :) " - Myślę , że to będzie coś więcej niż tylko zwykły związek .
Victoria - Masz zamiar się z nią ożenić i mieć gromadkę dzieci ? :O
Max - Tak , ale nie gromadkę . Dwójka wystarczy .
Victoria - Jak słodko . ja jestem chrzestną ! - musiałam to sobie zaklepać , bo jak nie ja to Am by była - I  świadkową też .
Max - Haha , tak , tak . Zobaczymy tylko co na to ona .
Camila - Tori , nie męcz już go tak . Ty lepiej idź się ubrać . Niall z chłopakami pewnie zaraz wpadną , bo jego mama do mnie przychodzi . - Ha wiedziałam , że zaraz tu będzie mnóstwo osób i znowu tu będzie głośno , jak zawsze . Cisza i ten dom , to do siebie nie pasuje - No już . Ruchy , ruchy .
Victoria - No już , a i jeszcze jedno . NIE JESTEM TORI !!!!! - wstałam , jeszcze raz przytuliłam braciszka i poszłam się ubrać . No dobra ,  siedziałam z piżamie na dworze , czyli jest ciepło . Ten dzień jest najlepszy ever . Przynajmniej jak na razie . Poszłam do łazienki , wzięłam szybki prysznic i w ręczniku podeszłam do szafy . No dobra . . . To co ubieramy ? To nie , to też nie . . . Nagle do pokoju wpadli chłopacy , tak w samą porę . . .
Louis - No siema ! Bożę , ty jeszcze nie ubrana ? Jezu , co wy wszystkie macie , że się tyle ubieracie ?
Liam - O boże ! Ona jest w ręczniku , przepraszamy , że nie zapukaliśmy . Chłopacy , no już wychodzimy .- Liam zasłaniał oczy Hazzy i Nialla , ale oni woleli patrzeć . O bosz , oni mnie czasem załamują .
Zayn - Idioci ! Zamiast patrzeć się na nią w tym ręczniku , to ja ci pomogę coś wybrać . Te głupki nie mają pojęcia o modzie . A wiesz , ja mam . Z drogi , Zayn nadchodzi . . . - i zniknął w mojej szafie . Louis patrzał po pokoju , chyba teraz oglądał zdjęcia i płyty . Liama zawołała moja mama , pewnie chodziło jej o gotowanie . Lubiała jak jej pomaga .No , Zayn szalal w mojej szafie . A Harry i Niall ? Niall podszedl do zdjęcia , które stalo na komodzie . Dokladnie trzy : ja z Amber  ; ja , Am , Matt i Max oraz sama Am . To ostatnie chyba mu się spodobalo , bo ciągle na nie patrzal . A lokowaty ciągle gapil się na mnie . Czulam się jakby pozeral mnie wzrokiem . To nie bylo fajnie , poslalam mu spojrzenie typu " nie gap się tak , bo ci coś zrobię " . On tylko się szyderczo uśmiechnąl i rzucil  na lóżko . No dobrze , a więc każdy jest czymś zajęty . Ale nie na dlugo . . .
Louis - Boże , Zayn , długo jeszcze ?! A więc Vici - stanął kogo mnie - Jakie plany na dziś ? Hym ?
Victoria - A no nie wiem . Muszę powysyłać dziewczynom zdjęcia z sesji . Pewnie dziś będzie rodzinny grill , na który zostaniecie zaproszeni . No , bo wy dla nas jak rodzina . Muszę Taylor zawieść zdjęcia - za te słowa Harry od razu się podniósł . - I spotkać się z Simonem , Mattem .
Harry - Musisz się zobaczyć z Tay ? Oho , powodzenia .
Victoria - O co ci chodzi ? Ona nie jest aż taka zła .
Harry - Nie jest ? - wstał z łózka i podszedł do mnie . Patrzeliśmy sobie w oczy - A kto cię obrażał ? Kto obrażał dziewczyny ? Kto ma duże ego ? Ja cię przepraszam , ale jakoś za nią nie przepadam .
Victoria - Ale z nią byleś . Nie pomyślałeś , że ona taka była , ponieważ otaczały ją osoby , które były za tobą . Nie miała nikogo , kto by stanął po jej stronie . Ja ją rozumiem i  nic do niej nie mam . Ok ?
Louis - No dobra , dobra . Bo się pozabijacie . Zayn . NO SZYBCIEJ ! Harry ogar . Victoria , to czyli jesteśmy umówieni . Jako wiesz my z dziewczynami i ty ?
Victoria - Tak , jasne . Jak już mówiłam , z reszta muszę się zgadać .
Louis - No to ok - klasnął w ręce - ZAYYYYYYYYYYYYN  !
Zayn - NO JUŻ ! - krzyczał z szafy .
Camila - ŚNIADANIE !!!!!!!!!!! NA DÓŁ !!!!!
Niall - JEEEEEEEEEEEAA ! ŚNIADANIE !!!!! - i pobiegł na dól .To o jednego znowu mniej . Louis nie wytrzymał i poszedł do Zayna , a lokowany znowu położył mi się na łózko .
Victoria - Co ty się tak do mojego łózka przyczepił ?
Harry - Wygodne jest . Nie zarzekam . A co nie pasuje , że lubię twoje łózko ?
Victoria - Tak , bo ono jest moje . A jak się przyzwyczaisz to będziesz z nim ciągle siedział .
Harry - Mi to pasuje . A co moje towarzystwo nie pasuje ?
Victoria - Nie w łózko . - dziwnie to zabrzmiało
Harry - Jeszcze będzie pasować - a to jeszcze dziwniej . Wstał i zeszedł na dól na śniadanie . No to jeszcze tylko dwa oszołomy , które ciągle siedziały w mojej szafie . To było dziwne .
Victoria - Długo jeszcze ?
Zayn i Louis - MASZ STRASZNIE DUŻO CIUCHÓW ! - haha , wiem o tym . W końcu jestem dziewczyna . Ale Am ma więcej . W jej szafie to można się zgubić .Chłopaki wyszli .
Zayn - Na wieszaku . Mam nadzieje , że się spodoba . No ubieraj się i na dól . - i wyszli . A więc co mi tak wymyślili . O boże , Nie zrobili syfu . A już myślałam , że będzie tu burdel . Ale nie , jest czysto . No Wow ! Jak na chłopaka , ma styl .


No . No :D
Od razu się ubrałam , włosy zostawiłam rozpuszczone . Potem zeszłam na dól na śniadanie . Wszyscy siedzieli przy stole , moja mam i mama Nialla , nasi ojcowie , chłopaki i Max . Pomyśleć , że tak już może być codziennie , och .  A więc usiadłam kolo Maxa , na przeciwko Hazzy . Gdy zajadałam się naleśnikami mojej mamy ktoś do mnie zadzwonił . . .
_______________________________________________________________________________________

Więc mam se wenę :) Trochę się nazbierało .Hyhy , jak widzicie dodałam ankietę .
Wiecie co macie robić , pisać co o tym sądzicie i dawać linki do swoich blogów .
Mam nadzieje , że się spodobało . Jutro dodam następną część . :) Przepraszam za błędy . 
Pozdrawiam ^.^
PS . Jutro będę dodawać ciekawe rzeczy :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz